
W modelu body leasing prawa autorskie do kodu nie przechodzą na usługobiorcę automatycznie. Twórcą utworu jest specjalista, więc prawa muszą przejść w dwóch krokach, najpierw ze specjalisty na usługodawcę, a potem z usługodawcy na usługobiorcę. Aby przeniesienie było skuteczne, obie umowy muszą być zawarte w formie pisemnej pod rygorem nieważności (art. 53 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych) i wyraźnie wymieniać pola eksploatacji. Jeśli którekolwiek ogniwo tego łańcucha jest wadliwe, usługobiorca nie nabywa praw, a jedynie dorozumianą licencję na korzystanie z kodu.
Body leasing to forma współpracy zbliżona do outsourcingu, w której firma pozyskuje na określony czas specjalistę, na przykład programistę, bez zatrudniania go u siebie. Umowa na body leasing w branży IT opiera się na trójstronnej relacji między specjalistą, usługodawcą i usługobiorcą. W tym wpisie skupiamy się na tym, co przy tym modelu sprawia najwięcej problemów, czyli na prawidłowym przeniesieniu majątkowych praw autorskich do stworzonego kodu.
Dlaczego w body leasing prawa autorskie do kodu nie przechodzą automatycznie
Osobą, która tworzy utwór w rozumieniu prawa autorskiego, jest specjalista. To jemu pierwotnie przysługują prawa autorskie do napisanego kodu. Usługobiorca natomiast podpisuje umowę nie z nim, lecz z usługodawcą, który go dostarcza. Powstaje więc łańcuch, w którym prawa muszą najpierw przejść ze specjalisty na usługodawcę, a dopiero potem z usługodawcy na usługobiorcę.
Wystarczy, że jedno ogniwo tego łańcucha zawiedzie, a przeniesienie praw okaże się nieskuteczne. Dlatego przy body leasing nie chodzi o jedną umowę, lecz o spójność dwóch powiązanych ze sobą umów.
Jak działa łańcuch przeniesienia praw w body leasing
Prawidłowe nabycie praw wymaga, aby zgadzały się dwie umowy.
Pierwsza to umowa między specjalistą a usługodawcą. To w niej specjalista powinien przenieść majątkowe prawa autorskie do tworzonego dzieła na usługodawcę. Jeżeli tego nie zrobi albo zrobi to wadliwie, usługodawca nie ma czego przekazać dalej.
Druga to umowa między usługodawcą a usługobiorcą. Na jej podstawie usługodawca przenosi na usługobiorcę prawa, które wcześniej nabył od specjalisty. Nikt nie może przenieść więcej praw, niż sam posiada, dlatego skuteczność tej drugiej umowy zależy wprost od poprawności pierwszej. Najlepiej, aby oba przeniesienia były ze sobą zsynchronizowane, na przykład tak, by prawa przechodziły automatycznie z chwilą powstania utworu i przyjęcia go przez kolejny podmiot w łańcuchu.
Jest jednak wyjątek, o którym warto wiedzieć. Jeżeli specjalistę łączy z usługodawcą umowa o pracę, a program powstał w wyniku wykonywania obowiązków pracowniczych, majątkowe prawa autorskie do programu przysługują usługodawcy jako pracodawcy z mocy ustawy, o ile umowa nie stanowi inaczej (art. 74 ust. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). W takim wypadku pierwsze ogniwo łańcucha działa automatycznie. W praktyce IT specjalista bywa jednak częściej związany umową B2B niż stosunkiem pracy, a wtedy ten mechanizm nie zadziała i konieczne jest wyraźne przeniesienie praw w umowie.
Kiedy przeniesienie praw autorskich jest nieważne
To element, o którym najłatwiej zapomnieć, a który przesądza o wszystkim. Zgodnie z art. 53 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych umowa o przeniesienie majątkowych praw autorskich wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności. Oznacza to, że umowa zawarta mailowo, przez wymianę skanów czy w formie dokumentowej nie przenosi praw. Skuteczne jest wyłącznie zawarcie umowy z własnoręcznym podpisem na papierze albo z kwalifikowanym podpisem elektronicznym, który jest prawnie równoważny formie pisemnej.
Jeżeli forma pisemna nie zostanie zachowana w którejkolwiek z dwóch umów, skutek jest ten sam. Zamiast przeniesienia praw usługobiorca pozostaje w najlepszym razie z dorozumianą licencją, a więc z prawem do korzystania z kodu w ograniczonym zakresie, a nie z prawami autorskimi do niego.
Jakie pola eksploatacji trzeba wymienić w umowie na kod
Drugim warunkiem skutecznego przeniesienia jest wyraźne wskazanie pól eksploatacji. Zgodnie z art. 41 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych przeniesienie obejmuje tylko te pola, które zostały w umowie wymienione. Ogólny zapis o przeniesieniu wszelkich praw jest ryzykowny i może zostać uznany za nieskuteczny w zakresie pól, których nie wskazano.
Przy kodzie jest tu istotny niuans. Program komputerowy rządzi się własnym, odrębnym katalogiem pól eksploatacji, określonym w art. 74 ust. 4 ustawy. Obejmuje on trwałe lub czasowe zwielokrotnianie programu, jego tłumaczenie, przystosowywanie i wprowadzanie zmian oraz rozpowszechnianie, w tym użyczenie lub najem. To inne pola niż typowe dla zwykłego utworu, dlatego umowa dotycząca kodu powinna odwoływać się właśnie do nich. Warto też pamiętać, że warstwa graficzna, czyli interfejs użytkownika, nie jest traktowana jako część programu i podlega ochronie na zasadach ogólnych, więc jeśli specjalista tworzy również interfejs, trzeba to w umowie ująć osobno.
Jak zabezpieczyć się przed brakiem prawidłowego przeniesienia praw
Ryzyka nie da się całkowicie wyeliminować, ponieważ usługobiorca nie ma bezpośredniej umowy ze specjalistą i nie kontroluje w pełni pierwszego ogniwa łańcucha. Można je jednak znacząco ograniczyć.
Zadbaj w umowie z usługodawcą o precyzyjne zapisy dotyczące przeniesienia majątkowych praw autorskich na rzecz usługobiorcy, z zachowaniem formy pisemnej i wyraźnym wskazaniem pól eksploatacji właściwych dla programu komputerowego.
Warto zastrzec, że usługodawca wykaże, iż sam skutecznie nabył prawa od specjalisty, na przykład okazując odpowiedni fragment umowy między nim a specjalistą.
Przydają się też oświadczenia i zapewnienia usługodawcy co do przysługiwania mu praw oraz jego odpowiedzialność na wypadek, gdyby okazało się, że praw nie nabył.
Jeśli kod ma być dalej rozwijany i modyfikowany, warto zabezpieczyć również autorskie prawa zależne oraz zezwolenie na wykonywanie praw zależnych.
Zakres praw do kodu zależy też od tego, na jakiej podstawie współpracuje specjalista. Programista zatrudniony na etacie u usługodawcy przenosi prawa do programu z mocy ustawy, natomiast przy współpracy na kontrakcie B2B potrzebne jest wyraźne postanowienie umowne. Różnice te bywają źródłem sporów o to, komu rzeczywiście przysługują prawa autorskie do kodu tworzonego przez programistę, dlatego przed podpisaniem umowy warto ustalić status specjalisty w łańcuchu.
Ten sam mechanizm przenoszenia praw przez pośrednika powraca zresztą w większości kontraktów IT, nie tylko przy body leasing. Umowy wdrożeniowe, serwisowe i utrzymaniowe rządzą się podobną logiką, a powtarzające się w nich uchybienia, od braku formy pisemnej po nieprecyzyjne pola eksploatacji, zebraliśmy wśród najczęstszych błędów przy tworzeniu kontraktów IT.
Podsumowanie
W modelu body leasing prawa autorskie do kodu przechodzą przez dwa etapy, ze specjalisty na usługodawcę i z usługodawcy na usługobiorcę. Skuteczność całości zależy od najsłabszego ogniwa, dlatego obie umowy muszą być ze sobą spójne, zawarte w formie pisemnej i wyraźnie wymieniać pola eksploatacji właściwe dla programu komputerowego. Bez tego zamiast praw autorskich usługobiorca nabywa co najwyżej licencję na korzystanie z kodu.
Choć ryzyka nie da się usunąć w całości, świadome zaprojektowanie i weryfikacja umów pozwalają bezpiecznie korzystać z zalet body leasing. Jeżeli umowy mają dawać pewność co do praw do kodu, przygotowanie lub weryfikację takich zapisów warto powierzyć kancelarii zajmującej się kontraktami IT i prawem autorskim.
Najczęściej zadawane pytania
Czy w modelu body leasing prawa autorskie przechodzą na usługobiorcę automatycznie?
W jakiej formie trzeba zawrzeć umowę o przeniesienie praw autorskich?
Jakie pola eksploatacji wymienić w umowie na oprogramowanie?
Co się dzieje, gdy przeniesienie praw jest wadliwe?
Czy da się całkowicie wyeliminować ryzyko przy body leasing?
Autor
Radca Prawny, przedsiębiorca i specjalistka w zakresie szeroko rozumianego Prawa Nowych Technologii - w szczególności w branży IT, prawa pracy i prawa przedsiębiorców. Na co dzień pracuję jako Prawnik-in house. Ukończyłam studia magisterskie na kierunku “Prawo”. W trakcie studiów prawniczych brałam udział w wymianie Erasmus +, gdzie przez 6 miesięcy studiowałam na Uniwersytecie Europejskim Viadrina we Frankfurcie nad Odrą w Niemczech.